społecznie

Nie szukam szoku za wszelką cenę, bo cierpię na znieczulicę. Trudno do mnie trafić z kampaniami społecznymi, bo nie do końca im ufam – zwłaszcza w polskim wydaniu.

The Uniform Project – daje namiastkę uczestniczenia w czymś niebanalnym, nieskompliwanym, rokującym wymierne efekty. Robi to w sposób mało krzykliwy, co jest niewątpliwym plusem:

about__v1251478760784

Starting May 2009, I have pledged to wear one dress for one year as an exercise in sustainable fashion. Here’s how it works: There are 7 identical dresses, one for each day of the week. Every day I will reinvent the dress with layers, accessories and all kinds of accouterments, the majority of which will be vintage, hand-made, or hand-me-down goodies. Think of it as wearing a daily uniform with enough creative license to make it look like I just crawled out of the Marquis de Sade’s boudoir.

The Uniform Project is also a year-long fundraiser for the Akanksha Foundation, a grassroots movement that is revolutionizing education in India. At the end of the year, all contributions will go toward Akanksha’s School Project to fund uniforms and other educational expenses for children living in Indian slums.

Untitled-2

Polecam krótki firm „informacyjno-instruktażowy” na vimeo.

Akcja cieszy się stale rosnącym zainteresowaniem – więc … mam nadzieję, że będzie można powiedzieć, że to skuteczna minispołeczna kampania.

Untitled-3

Ilość $ stale rośnie 😉

Rada: Happy!

ćwierkająco

Wydawało mi się to kolejnym krokiem, po przestawieniu się z Naszej-klasy na Facebooka, który sprawdza się również w mikroblogującej roli.

Zainteresowanie, od początku, utrzymuje się poziomie umiarkowanego zaangażowania. Twitter.

Twitter is great for …

swine_flu

140 znaków, w większości nieznajomi followersi. Kanał komunikacyjny traktowany w kategoriach – „zainteresowało mnie, szybka puenta i …radość dzielenia się ze światem”. Takie codzienne, anonimowe, HALLO WORLD (to akurat sposób Neila Gaimana).

Jednak to dalej taki surogat prawdziwie społecznej aktywności, bo gdzie kontakt face to face, hand to hand? Może Social computing to odpowiedź? Więcej na ten temat w Johnny Holland Magazine.

Zastanawia mnie jedna rzecz – pisać co u mnie, że dzień upływa mi na poszukiwaniu nitki dentystycznej, wspinać się na „pasjonujące” szczyty codziennych aktywności, czy chcą zdobyć followersów zainteresowanych np. designem dostarczać im interesujących treści. Ale to już praca pełnoetatowa. Chociaż można ją sobie ułatwić stawiając znak równości między Twitterem a RSS’em.

Około 250 serwisów mikroblogowych daje całkiem interesujące możliwości i każdy znajdzie coś dla siebie. Co prawda marketerzy dalej nie mają pomysłu jak wykorzystać gwałtownie rosnącą społeczność ćwierkaczy. Stoją przed trudnym zadaniem – mniej komunikować, a bardziej odpowiadać, próbować zainteresować, słuchać i …czytać ze zrozumieniem.

Rada: Hallo World.