szwedzko

Customer2David: David I have bad stomach feeling!
David2Customer: Don’t woory is a part of process (progress – chciałoby się dopowiedzieć)!

nk_logo

Spotkanie z Davidem Erikssonem, CEO/Creative Director North Kingdom, w Lizard King, zostało wystarczająco nagłośnione zarówno od strony blogowej (m.in. opcom, lukaszmacheta.com, etc.), interaktywnej, jak IAB-owej, żeby pokusić się o komentarz poza głównym nurtem.

Z obserwacji, znad parującej kawy z dodatkiem Baileysa, wyłania się obraz iście szwedzkiego stołu, w którym potrawy komponuje zwarty, gotowy i kreatywny zespół.

Przepis na sukces w wydaniu North Kingdom:
– znać swoich wspólników od dzieciństwa, najlepiej jeżeli gra się z nimi razem w piłkę i mieszka w małej miejscowości, gdzie jedynym atrakcyjnym i kreatywnym miejscem, jest to „własnoręcznie” stworzone,
– dodać do tego zamiłowanie do rogacizny pokroju renifera, umiłowanie niestandardowych przypraw i odważnych prezentacji (rogate realizacje, rogate showreele i… może dość już tych rogów),

nk_dsc_1070

– dyplomatycznie odmawiać podawania i przyjmowania nadmiaru zleceń, dokładnie wybierając te najbardziej smaczne,
– wszystko to polać „pozbawionym” pogoni za klientem/pieniędzmi sosem i przystroić w filozoficzne rozważania na temat kreatywnego myślenia rodem ze sztokholmskiej szkoły myśli współczesnej,

nk_mink

– dokładnie raz jeszcze wszystko przeanalizować.

No i wyszło, że prawie idealne agencje interaktywne istnieją.

Rada: Deliver it Hot and Fresh!

zabawowo

Zawsze marzyłem o niezłej stronie dla Palymobili – takiej w pełni interaktywnej, takiej po prostu fajnej. W podobnym tonie podchodzę do Lego. I zawsze chciałem, żeby tą wypaśną stronę zrobiła szwedzka Agencja North Kingdom (obszerne tzw. „work in progress” na firmowym blogu).

Jako, że jedna firma już dawno zaczęła stawić na niestandardowe i limitowane serie, w czym niewątpliwie pomagają jej artyści – Zbigniew Libera, czy Nathan Sawaya – zaczynam się zastanawiać, czy drogi moich dziecięcych zabawek nie rozeszły się.

Lego inspirując się celebrytami, same inspirują artystów, a Playmobile trochę podążając tą drogą, bardziej wykorzystują jednak (nie)zwykłość, którą opakowują – najczęściej – w różne kostiumy: historyczny, fantastyczny, realistyczny, melodramatyczny, etc… .

Mój bejbik ostatnio preferuje Playmobile, bo … Mapa Tata, Mapa!!! (czyt. bo podoba jej się małpa) potwierdzając moją tezę o tym, że nic tak nie rozwija wyobraźni i inwencji dziecka, jak proste zabawki.

Ja wolę klocki Lego, bo zostawiają większe pole do creative thinking – poza tym zawsze można dzięki nim pokazać się na takim Golden Drum.

Rada: Po prostu.