sentymentalnie

W ten sposób podchodzę do Joy Division i jego frontmana Iana Curtisa. Pewnie dlatego długo nie mogłem się zdecydować na oglądniecie Control. Czekał na swój moment ponad półtora roku.

curtis

O urokach biografii Curtisa przeniesionej na ekran przez Antona Corbijn’a najlepiej niech opowiedzą jej żyjący bohaterowie, z którymi się zgadzam, bo film mi się naprawdę podobał:

Po projekcji perkusista Stephen Morris mówił: „Ten film jest bardzo dobry. Anton wykonał kawał świetnej roboty. Nie jest łatwo jednak oglądać historię, której się było częścią”. Wtórował mu basista Peter Hook: „Cały czas nie mogłem uwolnić się od myśli, że przecież ja to wszystko przeżyłem”.

Na szczęście poza muzyką jest jeszcze parę innych rzeczy, które zwróciły moją uwagę. Na klimat zespołu i na to, w jaki sposób był odbierany wpływała nie tylko legenda Iana „Cholernej straty czasu” Curtisa, jak mówiły o nim groupies, ale i niesamowite okładki ich płyt i klimat późnych lat 70-tych.

Unknown Pleasures:

jd_unknow_pleasure

Closer:

jd_closer

W tej tragicznej historii jest również Tony Wilson, dziennikarz, założyciel wytwórni płytowej Factory Records. Historię wypełnia również walka muzyka z epilepsją i pomysły na kampanie społeczne – Curtis nie tylko zajmował się pomocą niepełnosprawnym, jako urzędnik, ale i próbował namówić Wilsona do zainicjowania kampanii społecznej na rzecz ich integracji.

Na koniec dziwne zestawienie, w którym znalazł się Ian Curtis – Live Fast, Die Young: 20 Great Artists that Never Reached 30.

Rada: …after watching Werner Herzog’s Stroszek and listening to Iggy Pop’s The Idiot …strange things happen!

robaczywie

Filozofia dnia codziennego nakazuje nie bać się żadnego tematu, nie doszukiwać się za często podwójnego dna, podchodzić do spraw otwarcie. A co zrobić, jeżeli chcąc nie chcąc, tematem przewodni ostatnich rozmów staje się robak?

Nic. Pozwolić mu toczyć (tuczyć). Tak to wygląda, że i obraz robaka w naszych czasach zaskakująco ewoluował. Kiedyś wstyd było się przyznać do fascynacji, a dziś staje się to „awangardowe”.

Na szczęście Dwie Siostry dalej wodzą prym w uświadamianiu polskiego czytelnika. Robale, czyli co nas zżera.

untitled

Coraz częściej sięgamy do prostych i sprawdzonych rozrywek i ze łzą kręcąca się w oku zagrywamy się w Worms.

wormsarmageddon

Youtube – nawet nie trzeba za bardzo szukać – aż roi się od poradników – Jak skutecznie i szybko zdobyć robaki?

Designerzy od dawna szukają inspiracji w robaczywym tworzywie:

Soo-Yeon Yang i Bookworms:

live_book

Harry Seifert i robaczana identyfikacja:

from-harry-seifert-portfolio

A jak zapytasz znajomych, to z pewnością dowiesz się o paru, wyciągniętych z guślanej przeszłości, sposobach na pozbycie się robaka.

Kończąc w filozoficznym tonie pozostaje zapytać: Ale co tak naprawdę nas zżera?

Rada: O północy wypij brandy wymieszane z miodem … (to fragment przepisu na pozbycie się robaka).

wariacje

Święta jakimś dziwnym pędem przeleciały. W mediach dominowały doniesienia o tragediach. Najpierw trzęsienie ziemi we Włoszech, potem tragedia narodowa w Kamieniu Pomorskim i …nieśmiertelna dyskusja na temat: Co by było gdyby? Jeden z redaktorów TVN-owskich zażył mnie pytaniem do przeciwpożarowego eksperta – …czy najpierw należy gasić budynek, czy ratować znajdujących się w nim ludzi?

„Rozumiem” pod jednym ale, że świąteczny czas to okres dyskusji nad pierwszeństwem i priorytetami z cyklu – Co było pierwsze jajo, czy kura?

To nie jedyne absurdy dnia codziennego. Na szczęście są ludzie, którzy potrafią to lepiej ode mnie wyrazić. Lubię koncepcję zakładającą, że najwięcej dowiesz się o kimś patrząc na odpadki, jakie zostawia. Dlatego spodobały mi się instalację Doris Salcedo. Smutne pozostałości. Na szczęście artystka przemyca je „subtelnie”, ograniczając się do porzuconych mebli i ubrań.

doris-salcedo

Doris Salcedo makes sculptures and installations that function as political and mental archaeology, using domestic materials charged with significance and suffused with meanings accumulated over years of use in everyday life. Salcedo often takes specific historical events as her point of departure, conveying burdens and conflicts with precise and economical means.

Pewnie nikt nie wpadnie na pomysł zrobienia instalacji odnoszącej się do pomorskiej tragedii, ale chyba nikt tak naprawdę tego nie potrzebuje. Szkoda.

Pozostając w temacie odpadkowym, to mam nadzieję, że trochę zmniejszy się wieszczarski trend, który zawładnął mediami i który wszędzie dopatruje się końca, samych mediów również.

Lekka „niepewność” zdaje się unosić nawet w interaktywnym świecie studentów – 53colors – prestiżowej Hyper Island.

53colors_hyper_island

Pewnie coś jest na rzeczy, tylko co?

Rada: Say cheeeeeese!

zombi(e)ście

Specjalistą od Zombie nie jestem, fanem trylogii filmowej George’a Romero, podobnie jak innych filmów z ożywieńcami, również, więc … dlaczego w ogóle ten wpis i o co chodzi?

Dlatego, że interesują mnie sposoby na kanalizowanie leków, traum, a także wszystkie metody radzenia sobie z poczuciem tymczasowości i codzienną egzystencją.

Subiektywny wybór padł od razu na Markusa Haage i jego niskobudżetowy pomysł Undeadable – Dead…but not buried.

Instalacja ze szkieletem w roli głównej – The Only Certainty, Death and TXT’s – z wystawy BodyWorlds w Salt Lake City,

miguel-sanchez

czy hit 2007 roku Txt of the Living Dead, z kultowymi scenami z horrorów Romero, dają przedsmak potencjału czającego się w rozkładających się trzewiach.

living_dead_500px

Rynek wydawniczy podobija, syn Mella Brooks’a, Max Brooks powieścią Zombie survival.

O zombi(e)astych metodach promocji może poczytać na blogu One Trouser.

Nieumarła nisza rynkowa ma swoich wiernych fanów, dla których jest w stanie zrobić prawie wszystko:

undead-zombie-girl-skateboard

Zombie World okazuje się być bardzo aktywną społecznością. Exporno gwiazda Jenna Jameson zdaje się też czuć klimat.

Nawet klasyka, czyli Pride and Prejudice powraca w nowej odsłonie Pride and Prejudice and Zombies. Pewnie Jane Austen nie tylko przewraca się w grobie.

pride_and_prejudice_and_zombies_cover

Nie ma co demonizować codzienności, ale …

Rada: Beware, Zombies are comming!

komiksowo

… czyli luźna uwaga o kryzysowym zapotrzebowaniu na superbohatera. A luźna uwaga jest taka, że mroczne sprawy i wielkie tajemnice roztaczają szczególnie mamiącą aurę właśnie w kryzysowych czasach. Poszukiwanie wzorców przybiera na sile, a idąc dalej tym tropem dochodzi się do superbohatera, do kogoś, kto da nadzieję, pomoże oswoić niepewną rzeczywistość, sprawi, że szary świat nabierze nowych kolorów, da nową jakość i… nie będzie Chocolateman’em.

W kryzysowym kontekście, z różną siłą podbijanym w mediach, nie dziwi wysp herosów, którzy szczególnie zdominowali repertuar kinowy. Ale … to, podobnie jak kryzys (i stonka), eksport amerykański (sic!). Nie podejmuje się rozwijać dalej tego wątku.

W opozycji do eksportowych wzorów stoi najważniejszy, europejski, festiwal komiksowy w Angouleme, który, prawie półtora miesiąca temu, zdominowany został również przez „superbohaterów”, ale dziecięcych.

Nie dziwą zatem nagrody:
– w kategorii Album RokuWinshluss za Pinokia,

winshluss_pinocchio

– w kategorii Grand Prix miasta Angouleme – Blutch, w Polsce wydana została jego Rozkosz,
– w kategorii Essentiel JeunesseJoann Sfar za adaptację Małego Księcia, do tej pory dał się poznać jako twórca Kota Rabina i Klezmerów.

sfar_lprince

Jakby tego było mało Nowy Teatr – duży + za mniej męczącą stronę internetową, serwuje sukcesywnie MPO (Miejska Powieść Odcinkowa). Więcej informacji na stronie teatru.

Poniżej fragment z odcinka 7 – autor: Bartosz Żurawiecki, komiks: Przemek Truściński.

mpo

I co dalej z tym fantem? Może …po prostu nie dajmy się ładnie opakowanemu eksportowi zza oceanu, a bliżej przyjrzyjmy mniej komercyjnym, bardziej ambitnym, realizacją. Taki truizm.

Rada: Poznaje się tylko to, co się oswaja. Mały Książe.

wypadkowo

Do tej pory kampanie społeczne, mające za zadanie uświadomić kierowców w temacie bezpiecznej jazdy, na plan pierwszy wysuwają alkohol, młodzieńczą brawurę, nieuwagę, etc.

Nikt jednak nie wspomina o napięciu, któremu towarzyszy nagły przymus zatrzymania się na tzw. stronie, kiedy, po prostu, chce się pee, więc … nie wiem, co na to statystyki policyjne, ale wiem, że może to być problem, nawet bardzo duży problem, zwłaszcza w wypadku małych dzieci i pijących namiętnie kawę długodystansowców.

Takeshi Kitano – japoński mistrz sztuki 3w1, czyli reżyser, scenarzysta, aktor w jednej osobie, w Polsce najbardziej kojarzony z antybohaterem Zatoichim – zdaje się rozumieć istotę problemu.

takeshi_kitano

Więcej o japońskim mistrzu 3w1 na blogu Kitsune Noir.

Z innych, całkiem starych, ale wciąż aktualnych powodów dwie krótkie animacje:

Verena Fels i Csaba Letay – The Moment.

Peter Saville dla M&C Saatchi – Transport for London.

Chociaż największy sentyment mam do Doritos.

….

Rada: Enter PEEproject for Transport.

„inspirująco”

Sam nie wiem dlaczego po dzisiejszym szkoleniu z Google AdWords naszły mnie refleksje na temat „inspiracji”, chyba dlatego, że najbardziej inspiruje Google.

Rok 2003 – Nowy Jork, Wielkie Jabłko, Miasto, które nigdy nie śpi i które każde oblicze ma równie interesujące, wnoszące coś nowego w trakcie poznawania.

Księgarnia Strand Book Store. Wielka, letnia wyprzedaż albumów fotograficznych (70% off). W rogu zakurzony album z fotografiami Guya Bourdina Exhibit A.

gbourdin

Znaczące wydarzenie? Dla mnie tak – znalazłem temat pracy magisterskiej, temat do paru publikacji, temat do wykładów.

gbourdin

Znaczące wydarzenie? Dla Madonny również – po wystawie w londyńskim Victoria and Albert Museum, ma motyw przewodni do teledysku Hollywood.

Hollywood – to przykład jak szumnie, z pełną świadomością celu, pogrywać z mediami. Na początku rusza proces o plagiat, wytoczony przez Samuela Bourdina, syna zmarłego w 1991 fotografa. Równolegle z zainteresowaniem mediów odżywa fascynacja zdjęciami Francuza – świetna retrospektywa w paryskiej Jeu de Paume tylko podgrzewa atmosferę – rośnie napięcie wokół Madonny, która w doskonale kreatywny sposób wykorzystuje szumny „skandal”.

Finalnie – równe znaczące wydarzenie dla Guya Bourdina.

Na końcu małe podsumowanie wczorajszego KrakSpotu i wystąpienia propagandowej komórki P&G, a także krótkie ad opowieści o najnowszym projekcie dla MTV. Trochę w słabym świetle stawia to interaktywną kreację, która ogranicza się tylko do adaptowania pomysłów Roberta Banksy. Jeżeli pomysł zostanie zrealizowany, to dla większości będzie buzzzowało, nieliczni skojarzą, że to przecież „adaptacja” akcji z 2005 roku, a jeszcze mniej liczni wyrażą oburzenie… a większość będzie klaskać, więc cel zostanie osiągnięty.

Do tej pory nikt nie wie, jak Banksy wyglada – to również doskonale napędza buzzz.

Rada: 90% of success is just showing up! R. Banksy.

socjalnie_2

O porzuceniu, a raczej zaniechaniu aktywności na naszej-klasie zdecydowało wypalenie. Po początkowym, pozytywnym zaskoczeniu polskim (szkoda, że twórcy nie dostali godła Teraz Polska) produktem, przyszło zdziwienie spowodowane rosnącą liczbą nieznanych znajomych, które szybko zostało wyparte przez pojawiające się pytanie – po co?

Nie znalazłem tam nic, co zatrzymałoby mnie na dłużej. Ciekawość związaną z – co, kto, z kim, kiedy i jak …teraz wygląda – zaspokoiłem w ciągu paru miesięcy i… przeniosłem moją społeczną aktywność na facebook’a.

Pomijając bardziej angażujący, bo oparty na zainteresowaniach aspekt, dodając do tego minimalną ilość nieznajomych znajomych, całą masę aktywizujących funkcjonalności, oraz możliwość poznania ludzi interesujących się podobną, jak się okazało nie tak niszową, tematyką – ale to chyba od skali zależy…

Na razie +, również w skali lansu i bycia top.

Nic jednak tak nie wzmacnia interpersonalnych relacji jak wspólne wyjście do kina, na piwo, na spacer z dzieckiem, etc.

watchmen_comedy1

Watchmen – ciekawy jestem, czy nie będę miał czkawki z powodu Alana Moore’a i silnie wykorzystywanej ostatnimi czasy komiksowej konwencji.

Rada: Fejs(z)buk!

regularnie

Ostatnio, prawie na wszystkich blogach, czytam mniejsze bądź większe podsumowania, ludzie silą się na prognozy, analizują swoją/cudzą działalność, … etc.

I co w związku z tym?

Chyba nic, ale ludzi jednak rusza, że ktoś ma kryzys twórczy, ktoś kogoś całkiem szczerze nienawidzi i pisze o tym w dosadnej formie.

I’m regular, everyday normal guy. Może nie aż tak regular i everyday i normal jak Jon Lajoie, ale coś w tym jest prawdziwego.

Nie ma co się tak nadymać skoro post-apokaliptyczny czas nadejdzie szybciej niż się spodziewamy. 2018.

terminator

No jeszcze trochę czasu zatem zostało, więc pora wziąć się za siebie.

Rada: Protect your RSS!

nago

Ostatnio odgrzebałem w pamięci zdjęcia Spencera Tunika. W sumie to sam nie wiem dlaczego – może kwestia ostatniego projektu, a …może zupełnie inna.

tunik_nude

Skoro jednak blog, raz na jakiś czas, zahacza o nudity, nie mogło zabraknąć ostatnich poszukiwań fotograficznych. Sebastian Kempa i jego projekt naked people.

naked_people_2

naked_people_3

Co tu komentować – niedługo jednak czeka mnie powrót do fotograficznej teorii, ale o tym wkrótce. A poza tym otoczka nudity, w każdej postaci, to +10 do oglądalności czegokolwiek na samym starcie.

Rada: Go, go, striptease!