webart_3

Ophir Kutiel, szerzej znany jako Kutiman, rządzi na youtubie, rządzi w Izraelu, zauważyli go i docenili w USA. Profil muzyka na myspace również cieszy się dużym zainteresowaniem.

KutiA6_flyer_480

Im głębiej zaczyna się szukać informacji o muzyce Kutimana, tym bardziej poetyckie się to staje – poniżej fragment opisu z last.fm:

[…] Afrobeat plus trip hop plus funk tudzież nu funk i oto powstaje duszopozytywny album ‘’Kutiman’‘. Sam bohater, biegle ogarnąwszy sztukę gry na licznych instrumentach – perkusja, keyboard czy gitary wszelakie, przez ostatnich kilka lat chętnie udzielał się w przeróżnych muzycznych projektach zarówno z rodzimymi wykonawcami jak i tymi bardziej mainstream’owymi – choćby kolaboracja z Funk’N’Stein czy Anikuku. […]

A muzyk robi to, co najlepiej się sprzedaje, czyli miksuje, łączy, kompiluje, integruje i … ma ucho, więc wychodzą mu niezłe składanki, chociaż określenie „składanki” to małe niedomówienie.

Jest jeszcze inny aspekt jego twórczości – prawa autorskie. Jak to się mówi potocznie: Poszły się ….! Według moich informacji nikt, go jeszcze nie pozwał i jeżeli utrzyma poziom swoich produkcji nikt nie pozwie. Ten swoisty barter jest opłacalny dla wszystkich.

Na stronie Thru You można szerzej zapoznać się z jego 7 utworową twórczością.

Tak na marginesie, to bardzo ciekawy przykład webartu, dziwię się, że nikt na to wcześniej nie wpadł, albo nie zdobył takiego buzzzuuu.

Rada: Mix!

kataklizm

Prawie.

Przez dobrą chwilę zwątpiłem na samą myśl, że cała firmowa skrzynka, którą od prawie 3 lat mam na gmailu, wyparuje wraz z całą zawartością.
Na szczęście, po kolo 3h, wszystko wróciło do normy. Gmail zadziałał. Ale niesmak pozostał, a po awarii zalał mnie potok maili z kategorii asap.

Może, jak się jutro odrobię ze straconych paru godzin, to nie będę chciał szukać alternatywnego dostawcy pocztowego.

Wychodzi na to, że przyzwyczajenie to zgubna rzecz. Przynajmniej ze zgubnym potencjałem.

google_error__sla

I pomyśleć, że tak mógł wyglądać mój najgorszy koszmar.

Rada: Do Not Trust Anyone!

dobre sobie

Nic tak nie wpływa na wydajność i zadowolenie jak przeświadczenie, że to, co robisz ma sens. Ostatnio dziwnym trafem mam to przeświadczenie tylko i wyłączenie w odniesieniu do żony i bejbika. Miałem się na blogu nie żalić, więc nie będę, ale fuzzzzzzzzzzk, bo nie na wszystko ma się wpływ, a ludzie cierpią na „gdzieś to mam”, jeżeli sprawa nie dotyczy ich bezpośrednio i … piwo poproszę, najlepiej pszeniczne, z krótkim terminem przydatności do spożycia, to tego pecorino i oliwki – jest wypas, który doskonale potrafi poprawić nastrój.
Z obserwacji prosto z pracy, to czasem przydałoby się Polakom lekki dystans do siebie i do tego, co robią. Najważniejsze, żeby przy tym nie sprawiali wrażenia wiecznie cierpiącej ofiary, bo i tak nikogo to nie rusza.

A z osobistych wtrętów, to bejbik podczas wycieczki do Smyka, żywo zareagował na pomyłkę żony, która mu pokazała misia (mimi) mówiąc, że to śliczny piesek (łała):
– Nie łała, to mimi! – jest coraz bardziej świadoma (sic!).

Rada: jako coś jest mimi, to nie może być łała!