patriotycznie

Są takie tematy, na które lepiej nie rozmawiać w towarzystwie, jeżeli nie chce się wywołać burzliwej dyskusji, zacietrzewienia i „śmiertelnych” fochów. A tu TVP1 serwuje niedzielnie „Jutro pójdziemy do kina”.

Niby nic, bo film mocno średni, nierówno prowadzony, teatralnie statyczny, przeciętny aktorsko – taki w sam raz do lekkiej kolacji z lampką wina. I po obserwacji, młodzieńczych porywów serca głównych bohaterów, stanął mi w głowie obraz ewakuacji Nowego Orleanu. Tylko tam historia się powtarza, a dla tych patriotycznie nastawionych biedaków była to sytuacja nowa, dramatyczna, etc. Oni, mimo wszystko zostali.
Nie jestem w stanie wzbudzić w sobie miłości do ojczyzny, mimo, ze odczuwam przywiązanie do typowo, polskich/swojskich, miejsc.

Jak powiedział mój znajomy czech: … każdy powinien mieć swój domek. I pewnie dlatego Maka Paka, ulubiony bohater bejbika, w każdym odcinku spokojnie kładzie się do snu w swojej norce. I to się nazywa edukacja u podstaw.

Rada: zacznijmy od początku!

Reklamy

dobranocnie

Przychodzi taki moment, że każdy, dbający o familię ojciec, zaczyna odnajdować w sobie budowniczego. Prawdziwy mężczyzna – jak wiadomo – powinien zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna. Wyliczając od końca – mam córkę, drzewa nie zasadziłem, a w głowie bardziej mi kompaktowe domy letniskowe. Poza tym ogarnia mnie coraz większa tęsknota za pracą zdalną, nie etatową.

Wygląda mi na to, że nie spełniam podstawowych kryteriów, ale za to mam coraz większe ciągotki do bardziej aktywnego uczestniczenia w wychowaniu bejbika i budowaniu jej świata.

Mała wkroczyła na dobre w etap bajek i śmiem podejrzewać, że za jej ciągotki, do mrocznych, rosyjskich ilustracji, w których się lubuje, odpowiedzialne są geny archirejów, których nie brak w rodzinie mojej żony. Z drugiej strony uwielbia Dobranocny ogród, który uwielbiają wszystkie dzieci.

Z jednej strony mroczny Dziad Barabasz-Karabasz, z drugiej wesoły IgiPigiel. Dwie strony mojego bejbika.

Rada: hehe.