bajecznie

Bajki dla dzieci, ze względu na pomysłowość autorów i wydawców, od dawna leżą w kręgu moich zainteresowań.

Jest jeszcze jeden powód – nie tylko ja to robię. Tęgie, psychologiczne umysły, co rusz znajdują nowe pola interpretacyjne, co rusz pojawia się nowa wspaniała twarz archetypu, co rusz uzupełniam swoje wiadomości na temat zła, niechcianych uczuć, lęku, norm zbiorowych. Wiem, kiedy indywidualizm popłaca, a kiedy należy go w sobie zdusić.

Jednym słowem nieświadomość się kłania.

Dlatego czasami z niekłamaną wdzięcznością biorę do ręki prostą bajkę, która bardziej od strony technicznej przyciąga, niż skłania do refleksji.

A robi się to „całkiem łatwo” – photoshopowe tutoriale na pewno okażą się pomocne – metoda „od kuchni” wygląda następująco – scanimation exaple.

W Polsce można kupić Galopem, Agnieszki Frączek – zainspirowane Gallop! – A Scanimation Picture Book (Scanimation Books) by Rufus Butler Seder:

… Rewelacyjna technika animacji obrazów sprawia, że możesz ożywić wszystkie zwierzęta, które zamieszkały na kartach tej fascynującej książki. Galopujący koń, dumnie kroczący kogut, skradający się kot i wiele innych zwierząt? poruszysz je za dotknięciem… kartki. O każdym animowanym zwierzątku dowcipny wierszyk.

PORUSZ KARTKĄ! CZEKA CIĘ NIESPODZIANKA!

Rada: Let’s be surprise!

Reklamy

bajkowo

Dziś sam jestem rodzicem, wiec cóż mogłbym dać mojemu dziecku jeśli nie moje Alphabeasties and other Amazing Types. Ona także jest kimś wyjątkowym – parafrazując pewną reklamę.

alphabeasties-4

i

alphabeasties-1

Łąpiąc się na tym, że coraz bardziej od strony czysto wizulanej podchodzę do rzeczy, Alphabeasties … Bruno Munari są zdecydowanie czymś więcej.

alphabeasties-2

Tym „czymś więcej” jest świadome kształtowanie gustów estetycznych – hehe.

Rada:
Try it!

wypadkowo

Do tej pory kampanie społeczne, mające za zadanie uświadomić kierowców w temacie bezpiecznej jazdy, na plan pierwszy wysuwają alkohol, młodzieńczą brawurę, nieuwagę, etc.

Nikt jednak nie wspomina o napięciu, któremu towarzyszy nagły przymus zatrzymania się na tzw. stronie, kiedy, po prostu, chce się pee, więc … nie wiem, co na to statystyki policyjne, ale wiem, że może to być problem, nawet bardzo duży problem, zwłaszcza w wypadku małych dzieci i pijących namiętnie kawę długodystansowców.

Takeshi Kitano – japoński mistrz sztuki 3w1, czyli reżyser, scenarzysta, aktor w jednej osobie, w Polsce najbardziej kojarzony z antybohaterem Zatoichim – zdaje się rozumieć istotę problemu.

takeshi_kitano

Więcej o japońskim mistrzu 3w1 na blogu Kitsune Noir.

Z innych, całkiem starych, ale wciąż aktualnych powodów dwie krótkie animacje:

Verena Fels i Csaba Letay – The Moment.

Peter Saville dla M&C Saatchi – Transport for London.

Chociaż największy sentyment mam do Doritos.

….

Rada: Enter PEEproject for Transport.

wyborowo

Pracowity miesiąc coraz bardziej przybiera na sile. Emocje wydają się równie duże jak pod koniec 2008 roku. W powietrzu czuć napięcie. Nie wiadomo, co jeszcze wydarzyć się może.

Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że nic takiego, co miałoby nas przyprawiać o szybsze bicie serca, się nie dzieje – no może poza nadmuchanymi uniesieniami rodem z plotkarskiej palestry.

Będąc szczęśliwym posiadaczem prawie dwuletniego bejbika uświadamiam sobie, dlaczego warto być z, wzorować i inspirować się Lego. Lego jak mało która firma (chociaż może Lego to bardziej kreatywne medium) błyskawicznie reaguje na wszelkie polityczne i popkulturowe zawirowania. Zmyślna strategia bycia „obiektem pożądania” przynosi jej od lat wymierne rezultaty.

Niby nic, a jednak Lego for History:

lego_wyborowo

Dlaczego warto być z Lego?

Bo doskonale napędza się szumem. Podbija ważne/kontrowersyjne wydarzenia na swój specyficzny sposób i robi to od lat bardzo skutecznie.

Klocki inspirują. Od Klocków się oczekuje.

Rada: Catch Your Fish!

dziecięco

Dawno nie było żadnego bejbikowania – a czas biegnie do przodu i bejbika coraz mniej interesują krótkie baje dla dzieci. Bejbik chce coraz więcej!

Ostatnio na topie jest Kung Fu Panda. Ale widzę, że jej zainteresowanie zaczyna się w coraz większym stopniu ogniskować wokół Łobota (Wall-E, dla niewtajemniczonych to Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący. E klasa).

Dobrze, że trochę baji mam w zapasie, bo baja jest dobra na:
– przedłużenie porannego zalegiwania w łóżku,
– odciągniecie uwagi od komputera taty,
– bezproblemowe spożywanie jedzenia z kategorii „tu grymaszę i wybrzydzam”,
– wyrobienie pamięci – bejbik już powtarza zasłyszane kwestie, czekam na moment kiedy na moje sorry, powie mi: Z sorków klusek nie ulepisz!

Jako kolejny etap widzę gry.

Dobrze, że zrobiłem bajkowe zapasy i gdzieś w czeluściach dysku twardego czają się Łowcy Smoków, z fajnie zrobioną stroną (autorstwa szczecińskiej agencji The Capricron Interactive, nagrodzone na The FWA) – co prawda przekonała mnie bardziej od strony graficznej niż interaktywnej, podobnie jak bajka rozwaliła mnie wizualnie, co do treści to 6.5/10.

dziecieco

Jak nic będę musiał pomyśleć nad jakimiś ograniczeniami, zabezpieczeniem, … . A może po prostu wrócę do tradycyjnych, papierowych, czytanych przeze mnie bajek?

Ad zabezpieczeń to chętnie dorzucę jeszcze ostatnią reklamę Durexa – od wczoraj na viralowej liście top 10.

Chyba pora na dywersyfikację działań – interaktywnie, tradycyjnie …i częstsze spacery.

Rada: Who knows?

odpadowo

Bo jak tu nie kupić książki bejbikowi, zwłaszcza takiej poruszającej trudne tematy? W dzisiejszych czasach, w których niejako z założenia trzeba rozmawiać z dzieckiem o seksie, moralności, nałogach, etc. … nikt jakoś nie wspomina o czymś najbardziej prozaicznym na świecie, o czymś otoczonym zasłoną przemilczenia, tajemnicy, niedopowiedzenia … mimo iż jest to w 100% naturalne, przez niektórych oczekiwane nawet z wytęsknieniem, stanowiące niekończący się temat do długich konwersacji między młodymi rodzicami. A co to takiego?

kupa4

Kupa!

kupa3

O niej też trzeba mówić, albo za jej pomocą opowiedzieć o jej producentach. Oficyna Wydawnicza Dwie Siostry jako jedna z pierwszych na polskim rynku przełamała temat tabu. A ja to kupiłem. Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę, autorstwa Nicoli Davies i Neala Laytona.

Mam również D. O. M. E. K. Aleksandry Machowiak i Daniela Mizielińskiego, na wypadek gdyby bejbik zapragnął dowiedzieć się czy można mieszkać w norce Hobbita, albo w kubku do herbaty, bądź w orzeszku … lub zaproponował przeprowadzkę do walizki.

dom_pod_wiatr

Na inne, potencjalne, niebezpieczeństwa myślę, że też znajdę odpowiedzi. A tymczasem samemu poszerzę swoje horyzonty.

Rada: Skup się!

socjalnie

Logic+Emotion przeprowadzając socjalną ofensywę, pokusił się o krótkie podsumowanie – A Very Brief History of Micro-Media.

socjalnie_micromedia_5

To jeszcze jeden z argumentów przemawiających za społeczną aktywnością, pod którą podlega również blogowanie. Kusząc się na uogólnienie, wydaje mi się to najbardziej wyważonym czasowo sposobem na generowanie „właściwych” treści. Chociaż, „paradoksalnie”, lepiej prezentować je w formie wizualnej.

Jako społecznie angażujący przykład niech posłuży jeden z projektów Manchesterskiego Studia Designu UHC (Ultimate Holding Company) zrealizowanych na Climate Camp 2008.

socjalnie_penknife_poster

Plakat ten ma wszystkie cechy dobrego komunikatu, a w zasadzie jedną – jest na tyle różnorodny, że potrafi w sposób spójny przekazać pożądaną treść.

Może mniej spójnie, ale na pewno w celu większej różnorodności, pokuszę się o osobisty wtręt. Jako mężowi i ojcowi nasuwa mi się dodatkowo jedno spostrzeżenie: zaangażowanie Bejbika w społeczne czynności, jest tym większe im większy jest interesujący go aspekt.
Mała chce się bawić tylko ze starszymi i większymi (dziećmi, zabawkami), coraz mniej lubi oglądać baje dla dzieci, zamiast nich wybiera przyrodnicze atlasy, woli bardziej urozmaicone potrawy, chociaż każda z nich musi być wyeksponowana osobno, lubi dużo mieć i robić duży błagan, a … wszystko musi mieć podane już, teraz, natychmiast.

Rada: Socialize your browser!

diagrama(tycznie)

Mało która figura geometryczna ma tak wiele konotacji – architektonicznych, matematycznych, ekologicznych, finansowych, kulturowych, etc. – jak piramida. Do tej pory jednak jej semantyczne znaczenie nie miało zbyt dużego wpływu na moje życie.

Niedawno jednak coś zaczęło się zmieniać. Piramida stała się istotnym elementem mojej codzienności.

Na blogu Davida Armano – Logic+Emotion – znalazłem dobry kierunkowskaz, „prztyczek w nos” szeroko rozumianego marketingu.

A może w takiej formie:

I’m not who I think I am.
I’m not who YOU think I am.
I’m who *I* think *YOU* think I am.

etc.

I chciałbym napisać, że na tym temat się wyczerpał. Ale nie mogę, bo mimo, że ten sposób prezentacji ignoruje bardzo istotny czynnik sytuacyjny, nie bierze również pod uwagę stanu naszego samopoczucia w danej chwili, podobnie jak zgromadzonych doświadczeń, etc. to wydaje się być trafnym spostrzeżeniem.

Jednak proza życia jest bezlitosna i ostatnio coraz większe znaczenie w moim życiu odgrywa inna, równie schematyczna i uproszczona, piramida – piramida żywieniowa!

W końcu bejbik wkroczył w etap intensywnego wzostu i jej ciągle rosnąca miłość do fasolki, kukurydzy i soczewicy idzie w parze z silnym afektem do mięsa – Męso tatuinu, Męso chce … . Bejbik bezproblemowo widzi sprawy, nie zastanawia się nad właściwą kolejnością – wybiera „czubek góry lodowej”.

Rada: Be yourself!

Ps. Dla zaintersowanych zbiór diagramów – Great Diagrams in Anthropology, Linguistics, & Social Theory.

dyniowo

Nie zawiodłem się?! Temat Halloween został jednak twórczo wykorzystany. Powstała inspirująca się sezonowością i „dyniowatością”, zachęcająca do dalszej (rejstracyjno-oczekującej) aktywności strona. Buzz.

… co prawda jeszcze nic o niej nie wiem, bo gościem hotelowym mogę zostać dopiero w nocy (przerażający hotel otwarty jest między 18 a 6), chyba, że przestawię sobie zegar w komputerze … ale niech tam, czekam z niecierpliwością, w końcu horrorowy prime time to jednak czas, kiedy za oknem robi się ciemno. Oczywiście można zawsze zepsuć sobie przyjemność i przeczytać świeżą, blogową relacjęDoritos: online Halloween horrrror.

Po odwiedzinach w hotelu z (nie)przyjemnością napiszę paropunktowe sprawozdanie:
– …

…………………………………………………………………………………………………………….
Jest 29 października – przeżyłem, ale … było warto:
– jest naprawdę przerażająco, zwłaszcza jeżeli ma się założone na uszy słuchawki, a w pokoju zgaszone jest światło,
– niezłe efekty dźwiękowe, wizualnie również bez zarzutu,
– interaktywność – w sam raz,
– system „przemieszczania się” jest niedopracowany,
– reasumując brawa dla
Doritos.
…………………………………………………………………………………………………………….

A tymczasem mała zachęta:

W klimacie dyni jest również bejbik, który po rozsmakowaniu się w dyniowych zupach zaczął wołać na siebie Dynio!

Rada: Czasami warto poczekać trochę dłużej.

rogato

Wanderlust nastraja mnie wybitnie rogato, przywołując wczesnodziecięcą fascynację wielkogabarytową rogacizną pokroju amerykańskich bizonów. W końcu w latach 80-tych każdy miał indiańska zajawkę?!

Björk ma różne, konsekwentnie fantastyczne, zajawki. Od lat wychodzą jej one na dobre. Wybitnie autokreacyjna z niej persona – chyba tylko MatthewCremaster” Barney pod tym względem ją przebija. Ja cenię ją za to, że lubi i Pippi Langstrump i Muminki.
Mój bejbik też lubi Muminki, do tego stopnia, że odcinek zatytułowany Niegrzeczna Mała Mi potrafi zawiesić ją na całe 20 min. Wanderlust raczej nie będę jej jeszcze puszczał.

No i nie mogło oczywiście zabraknąć Łaciatego wtrętu – rogaciznę można wykorzystywać również bardziej prozaicznie, mniej twórczo … w końcu krowa, to nie bizon.

No coments!

Rada: Posłuchaj, zobacz, oceń!