magazynowo

Lubię przeglądać wszystko co cyfrowe, o filmach, grach, etc. nie będę wspominał. Jednak od jakiegoś czasu coraz bardziej cenie sobie namacalność, wbrew temu co wieszczą wszelkiej maści technokraci i e-wydawcy.

Nie mniej dzięki sieci mam dostęp do pism, o których istnieniu nie wiedziałbym, gdyby … no właśnie.

Elephant#1 – chętnie oddam głos twórcą:

Elephant starts where Graphic magazine stopped. The big difference from Graphic is that Graphic was fully dedicated to one theme and was somewhere in between a magazine and a book. With Elephant, the creators of Graphic have clearly opted for the magazine format. It is a NEW BEGINNING. The old ways have failed. Great. We can start again, from scratch.

The readers of Graphic and Elephant are the same bunch …

131_bookpage_elephant

Elephant#1 nie przeczytam w interencie, jedynie przeglądnę, zobaczę zajawkę i chyba tak naprawdę o to mi chodzi, bo zapoznałbym się z nim osobiście, a to już wymaga kontaktu namacalnego i innego miejsca niż krzesło postawione przed monitorem.

Rada: Personal please!


9 comments

  1. Wizualnie na najwyższym poziomie – zwłaszcza jeżeli chodzi o zabawę szeryfowymi i bezszeryfowymi fontami.

    Ad ceny to chyba nie jest aż tak wysoka – kwestia rynku. Co innego Male Man, o którym prawie rok temu pisałeś – tu cena jest chyba mocno za wysoka patrząc chociażby na kontent😉

  2. Nie mówię, że to mało, nawet patrząc z lekka zachodniej perspektywy. Lepiej jednak wydać te 19 EUR na magazyn, który jest wizualnie dopieszczony (niestety nie miałem kontaktu namacalnego) niż prawie 30 PLN na magazyn, który stara się pozycjonować jako: najbardziej luksusowy tytuł na półce magazynów dla mężczyzn ….

    MM do Elephanta – porównanie natury ogólnej, stosunek jakości do ceny, kwestia inspirowania się a bycia nowatorskim, pojęcie luksusu, etc.

  3. Uwziąłeś się na ten MM, szczerze współczuję😉 I żeby było jasne: mój kontakt z tym tytułem rozpoczął i zakończył się na pierwszym numerze. W tej kwestii z mojej strony EOT (nie widze sensu rozmywania sedna dyskusji)

    Wracając do Elephanta… W pierwszym komentarzu odniosłem się do ceny biorąc pod uwagę na inne zagraniczne pisma Z TEJ SAMEJ KATEGORII TEMATYCZNEJ, „wizualnie dopieszczone”, z którymi akurat, poza oglądaniem zajawek w sieci, mam zwykle „namacalny kontakt”. Polecam takie podejście, chociaż to kosztuje.

    PS Elephanta już zamówiłem.

  4. Mam jednak nie odparte wrażenie, że dałeś się wpuścić i mocno personalnie odbierasz moje luźne przemyślenia – hehe😉 Chociaż na plus, że nie czytujesz MM.

    Ad drugiej części – to znowu jakiś personalny prztyczek. Ok, też kupuje gazety Z TEJ SAMEJ KATEGORII TEMATYCZNEJ, o której rozmawiamy, Elephanta może nie będę zamawiał, ale chętnie przeczytam coś na jego temat u ciebie.

    No i rzecz jasna miło mi, że aż tak dużo personalnych informacji o sobie przemycasz, ale …😉

    Odchodząc zaś od naszej „dyskusji” to jakie inne tytuły szczególnie być polecił?
    😉

  5. Mocno personalnie? Rozłożyłeś mnie na łopatki😉 Nie wiem czy uparte przywoływanie jakiegoś miernego tytułu przy okazji dyskusji o innym piśmie to taktyka „wpuszczenia” kogoś, znam inne słowo określające takie podejście, ale może innym razem😉 Ponownie apeluję o zakończenie tematu i bardziej konstruktywną wymianę myśli😉 No offence.

    A co polecam? Moje ostatnie nabytki to filmowy Little White Lies (wkrótce na blogu dodam kilka zdjęć i krótki opis, bo to zakup z gatunku „strzał w 10”), mocno designerski IdN (na dłuższą metę może męczyć, ale w kolekcji warto mieć) i +81 (mam hopla na punkcie twórczości made in Japan).

    Generalnie polowania bardzo ułatwia publikacja „We Make Magazines” wydana przez Die Gestalten Verlag. Polecam jeśli interesują cie niezależne tytuły.

  6. 😉 no właśnie No offence, bo skoro w kategoriach apelowania to traktujesz, a dla mnie to forma, której unikam, więc kończmy małokonstruktywny wątek, zanim padną inne słowa i … dzięki za polecenia😉

    Zapoznam się chętnie – szczególnie z Little White Lies, do innych równie chętnie zajrzę.

    Ja ciekawy jestem natomiast T Magazine. Co do Japończyków, to zetknąłem się chyba tylko z PingMag, który zabawnie balansuje na pograniczu kiczu, ale promuje oryginalny design.

    Time to go back to work, so EOT z dużymi pozdrowieniami i do następnej dyskusji🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s