melanż

Tak się często kończą spotkania po latach – a dwa lata to szmat czasu. Ale najważniejsze to mieć uczucie, że wszystko jest po staremu – jest o czym gadać i o kim plotkować, można się napić.

Wczoraj przyjechała do nas moja koleżanka ze studiów i utwierdziła mnie w przekonaniu, że humanistyczne kierunki mają jedną, ogromnie przyjemnościową, przewagę nad wszystkimi innymi kierunkami studiów. Jest co wspominać, kiedy już oswoisz się z myślą, że są cholernie:
a) nieżyciowe
b) wyrwane
c) nie chronią przed realem, ani nie przygotowują do funkcjonowania w nim
d) z reguły się trzeba przebranżowić – im szybciej, tym jest to mniej bolesne

Gadu-gadu. Piwo przyjemnie chłodno wchodziło. Żona po 22:00 zaczęła się martwić o bejbika, więc naszą przygodę zakończyliśmy koło 23:00, kiedy w słuchawce usłyszałem od teściowej: Bejbik nie śpi!

Bejbik nie śpi! – więc szybko wracamy i już domowo kończymy „imprezkę”.

A dziś czuję, że się mnie trąca niezauważalnie, a jednak odczuwalnie.

Ps. Melanż nie pachnie wcale cynamonem i wcale nim nie smakuje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s