Niby nic, ale od którejkolwiek strony ruszy się temat ocierający się o sacrum budzi to nie małe kontrowersje.
Do „reklamy kościelnej”, jej estetyki/środków wyrazu etc. mam mieszane uczucia, ale chętnie poznałbym te fajniejsze realizacje. Z zeszłorocznych, jak do tej pory nic nie przebiło obrazu Andrew Gadd’a, który w plakatowej formie pojawił się, w okresie bożonarodzeniowym, na przystankach autobusowych.
Na szczęście Churches Advertising Network dba o wysoki poziom prac – liczy się pomysł, środki wyrazu i popkultura.
Z innej strony fotografie np. Oliviero Toscaniego, duetu Pierre&Gilles, czy Davida LaChapelle nie tylko dlatego, że ocierają się o nośny temat wywoływały kontrowersje. W wypadku pierwszego liczy się pomysł i jasno określona idea przekazu,
duet Francuzów balansuje na granicy wyznaczonej przez renesansowych mistrzów, dodając do tego silnie erotyczne cukiereczki,
w wypadku Amerykanina najlepiej wychodzi mu to, do czego przyzwyczaiła nas popkultura, czyli zabawa formą.
…
?
I wychodzi mi na to, że na razie najlepiej, a przynajmniej w sposób najbardziej trwały, z sacrum radzą sobie architekci i projektanci.
Z realizacji architektonicznych – szwajcarskie St. Lupp, studio Localarchitecture i architekt Danilo Mondada. Efekt poniżej.

Kościelny design w stylu Qubus Design potrafi, nie naruszając zastanej materii, wprowadzić w nią życie. Realizacja dla czeskiego kościoła św. Bartłomieja, to „tylko” pokazanie potencjału miejsca + dobre wyczucie formy.

Jako przeciwwagę dla lekko jarmarcznych Maryjek z odkręcaną główką można postawić na ręcznie malowaną ceramikę Briana Morrisa.

Odnośnie religijnej reklamy, to jak do tej pory niepotrzebnie wypływa w kontekście – skandal, sposób na promocję.
Przy tak dużym potencjale to doskonała nisza do zagospodarowania nie tylko przez sztukę (czyni to od lat), ale przede wszystkim reklamę.
Rada: Always look on the bright side of life!



