Nie raz zastanawiałem się jak wyglądają i czym są zawodowo/osobiste przestrzenie? THE ECONOMIST – THINKING SAPCE poprowadził mnie w bardzo personalną podróż i … było to interesujące przeżycie.
Interaktywność tego przeżycia sprawia jednak, że długi opis mógłby tylko osłabić efekt, więc parę shotów poniżej:
W tę podróż wybrałem się za namową Facebooka.
Ze spotkanych przeze mnie osób wymienić mogę np:
- Daniel Ek, co-founder of music sight Spotify,
- Elisabeth Chavelet, Deputy Editor-in-Chief of Paris Match magazine,
- Andrea Llosa, fashion designer.
Do tej pory nie wiem, czy bardziej poruszyła mnie historia maszyny do szycia, czy macbooka.
Na pewno warto zastanowić się w jaki sposób The Economist kreatywnie zapładnia każdego z bohaterów.
A poza tym to typowe ble, ble, ble marketingowe o budowaniu pozycji marki, społecznościowej kampanii, „lansie”, koncepcji agencji BBDO , interesujących ludziach, promowaniu pewnych wartości, prasie drukowanej, itp.
Może i wpis nie będzie błyskotliwy, ale będzie o błyskotkach i o błyskotliwej polityce Swarovsky. Taki personalny short.
Jak przystało na przedsiębiorczego Czecha (Daniel Swarovski – 1862-1956), w porę dostrzegł zalety maszynowej produkcji, a w zasadzie maszynowej obróbki kryształów. Prężnie rozwijająca się firma rodzinna, mimo szybkiego wzrostu, do tej pory nie weszła na giełdę i do tej pory rządzona jest „demokratycznie”, co wielokrotnie uchroniło ją przed zbyt „odważnymi” decyzjami, skutkując jasnym podziałem kompetencyjnym.
Dodatkowo położenie dużego nacisku na rozpoznawalność, rozbudowa centrów kreatywnych, a przede wszystkim umiłowanie do gadżetów uczyniło ze Swarovskiego jedną z najbardziej rozpoznawalnych i ekskluzywnych marek.
Dlatego nie mogło jej zabraknąć na tegorocznym Baselworld 2009 (jedne z największych na świecie targów jubilerskich). Kryształki pojawiły się tam w formie instalacji stworzonej i zaprojektowanej przez Tokujin Yoshioka.
Na szczęście wysoka świadomość marki zawsze szła z artrystyczno-arystokratycznymi ambicjami rodziny, więc związek mecenas-artysta w tym wypadku również buduje pozycję firmy.
Na zakończenie parę faktów:
- 1987 – powstaje klub zbieraczy kryształków Swarovski Crystal Society,
- Nowy Jork jest jednym miejscem, w którym zobaczyć można cały, liczący ponad 350 tyś. eksponatów, dorobek firmy,
- Andrè Heller zaprojektował Swarovski Crystal Worlds, który jest drugim, po zamku w Schönbrunn, najpopularniejszym miejscem turystycznym w Austrii.
W połowie czerwca blogowi stuknął rok – wstyd się przyznać, ale nie zauważyłem tego. Więc na szczegółowe, rocznicowe, podsumowania też nie będę się silił. Krótko – jest dobrze, sukcesywnie rośnie, czasami bywa zaskakująco.
No właśnie – znaczny % trafiających na bloga czytelników, znajduje się tam dzięki google i, o dziwo, jednym z najpopularniejszych słów jest …:
- nudity,
często wraz z “dodatkami”:
- nudity design (sic!),
- nudity art,
- …
Wychodzi mi, że charakter mojego bloga jest co najmniej erotyzujący. I w sumie czego nie, więc rzecz jasna obiecuję więcej króliczków:
Albrecht Dürer, Young Hare, 1502.
I więcej nudity.
Albrecht Dürer, Adam and Eve, 1507.
A dlaczego Albrecht Dürer? On też wyświetla się pod hasłem nudity art.
Dawno nie było na blogu żadnego serialowego wtrętu, bo dawno żaden serial nie przykuł mojej uwagi. W przedbiegach odpadli Bones, w między czasie było The Office i … w pewnym momencie poziom zdesperowania osiągnął szczyt absurdu. Wtedy pojawił się True Blood!
Nie mówię, że jest wybitny, bo jest co najwyżej dobry. Zacząłem go tylko dlatego oglądać, bo osoba Allana Balla w serialowym świecie dużo dla mnie znaczy.
Poza tym zdjęcia Checco Varese i Matthew Jensen’a oraz czołówka w naprawdę dobrym klimacie. Wszystko to działa na duży plus.
Historia jest na tyle banalna i absurdalna, że uczynienie z butelki True Blood jednego z głównych serialowych bohaterów dobrze wpisuje się w moje poczucie humoru.
Oczywiście widok chłepcących krew wampirów – bezcenne.
Kuje w oczy na najpopularniejszych portalach, mimowolnie wciska się do większości rozmów, określa kim jesteś i ile jesteś warty. Na pierwszych stronach wyników wyszukiwania w google zachęca frazesami: stwórz skuteczne, napisz doskonałe, jak napisać, wzory i porady, etc.!
CV, parę stron, które są w stanie w dużym stopniu zdeterminować twoją przyszłość nie tylko na rynku pracy, który coraz chętniej penetrują internauci. Wg blipowych informacji znalezionych na interaktywnie.com: „W Pracuj.pl zarejestrowało się już ponad milion osób. Liczba ta dynamicznie rośnie, dzięki ciągłej optymalizacji serwisu i dostosowywaniu go do potrzeb użytkow.”
Pozostaje zatem stworzyć naprawdę skuteczne CV i dostać naprawdę wymarzoną pracę. Dziś to konieczność, nawet w wypadku sportowych celebrytów. Pewnie Michael Owen nie jest tu żadnym wyjątkiem, ale jest pierwszy (chyba – sic!).
Dailymail w sportowym dziale publikuje – MICHAEL OWEN BROCHURE: The complete 32-page agents’ dossier on the out-of-contract Newcastle striker. A na blogu Creativ Review znajduje się parę dosadnych komentarzy odnoszących się do warstwy wizualnej.
Jedno na pewno trzeba przyznać studiu Asbury&asbury – w pewnym sensie przeciera szlaki, „wskrzeszając” lekko blednące gwiazdy.
Brand Owen.
Hmmm – od strony graficznej tak sobie, merytorycznie trąci za bardzo PR, więc mam wrażenie, że jeden z najmłodszych angielskich goalkeeperów to maszyna do strzelania bramek i …chyba o to chodzi. Chociaż z drugiej strony CV Davida Beckhama byłoby bardzo podobne i innych czołowych piłkarzy również. Ale przecież CV są do siebie podobne. Ale …
Słońce zachodzi o grubo po 23:00, wstaje niewiele po 03:00? Mieszkańcy tego kraju uważają się za szczęśliwych, chronią swój rynek przed zalewem chińszczyzny i lubują się w dizajnie utensyliów? Tak to, w subiektywnym skrócie, wygląda.
Design by Denmark.
Dużo można by napisać o Danii, blondwłosych nimfach, zadziwiającym zróżnicowaniu smakowym Tuborga, „inspirowaniu” się Ikei projektami Arne Jacobsena z lata 30-tych XX w., które niezmiennie lądują w dziale Nowość i … dodatkach do kuchni.
Z wypadu przywiozłem wyciskacz do czosnku – design by Eva Solo.
A wróciłem z chęcią zakupienia w najbliższym czasie kompletu sztućców projektu Georga Jensena.
O lampach, meblach, armaturze łazienkowej, etc. … o tym będzie po następnym wyjeździe.
Jednym słowem przerwa do 22 czerwca, ze wględu na wyjazd do Danii. Poniżej utrzymany w wakacyjnej konwencji, znaleziony na blogu Renegade Handmade, pozytywny akcent w “odlotowym” klimacie.
Ophir Kutiel, szerzej znany jako Kutiman, rządzi na youtubie, rządzi w Izraelu, zauważyli go i docenili w USA. Profil muzyka na myspace również cieszy się dużym zainteresowaniem.
Im głębiej zaczyna się szukać informacji o muzyce Kutimana, tym bardziej poetyckie się to staje – poniżej fragment opisu z last.fm:
[…] Afrobeat plus trip hop plus funk tudzież nu funk i oto powstaje duszopozytywny album ‘’Kutiman’‘. Sam bohater, biegle ogarnąwszy sztukę gry na licznych instrumentach – perkusja, keyboard czy gitary wszelakie, przez ostatnich kilka lat chętnie udzielał się w przeróżnych muzycznych projektach zarówno z rodzimymi wykonawcami jak i tymi bardziej mainstream’owymi – choćby kolaboracja z Funk’N’Stein czy Anikuku. […]
A muzyk robi to, co najlepiej się sprzedaje, czyli miksuje, łączy, kompiluje, integruje i … ma ucho, więc wychodzą mu niezłe składanki, chociaż określenie „składanki” to małe niedomówienie.
Jest jeszcze inny aspekt jego twórczości – prawa autorskie. Jak to się mówi potocznie: Poszły się ….! Według moich informacji nikt, go jeszcze nie pozwał i jeżeli utrzyma poziom swoich produkcji nikt nie pozwie. Ten swoisty barter jest opłacalny dla wszystkich.
Na stronie Thru You można szerzej zapoznać się z jego 7 utworową twórczością.
Tak na marginesie, to bardzo ciekawy przykład webartu, dziwię się, że nikt na to wcześniej nie wpadł, albo nie zdobył takiego buzzzuuu.
Od jakiegoś czasu nadmiar obowiązków napawa mnie komputerowstrętem i to do tego stopnia, ze moją aktywność online podsumować można jednym stwierdzeniem – skanowanie.
Poniżej, parę zeskanowanych elementów, dobranych na zasadzie pamiętam w chwili, której piszę wpis:
Nacho Carbonell: “Fertility Cave” at Design Miami/Basel 09:
Fact Magazine:
The Vinyl Factory – The Pet Shop Boys say ‘Yes’ to a VF exclusive Box set:
I trochę erotyki w klasycznym wydaniu, odgrzebanej przy okazji wizyty na dawno zapomnianym portalu – wrak.pl.
A zdjęcie poniżej przedstawia ciekawsze ujęcie prac Manary.
Augmented reality (AR) – to nie tylko wzbogacanie rzeczywistego obrazu o wygenerowane wirtualnie światy, ale coraz bardziej świadomy rynkowo produkt “bawiący” się własnymi możliwościami. Nad wyraz efektownie.
Idee AR doskonałe oddaje produkcja Devilfish zrealizowana dla Columbia Records. W skrócie to interaktywny sposób promowania dokonań Juliana Perretta. Trochę zjechany na CR Blog, ale warty zobaczenia.
Topowi interaktywni gracze wykorzystują to już od dawna – tu przoduje North Kingdom, projekt Smartgrid realizowany dla General Electric oraz Google – prezentując np. koncepcje alternatywnych źródeł zasilania, wraz z symulacją … wiejącego wiatru.
Wirtualny tenis? Czemu nie!
I oczywiście wychodzi na to, że dostarczając nowych emocji, koncentrując się na userze i dbając o niego wmawia mu się, że tego właśnie potrzebuje. Niedługo stanie się to produkt nad wyraz poszukiwany, chyba, że wcześniej się wyeksploatuje?